Żeglowanie z dziećmi – rejs z roczniakiem, przedszkolakiem i 10-latkiem

Wskazówki doświadczonego rodzica i perspektywa żeglującego dziecka

Czy zabranie dziecka na jacht jest bezpieczne i czy ma sens? Tak! To pytanie regularnie pojawia się przy planowaniu żeglarskich wakacji. Doświadczenie pokazuje, że nie trzeba rezygnować z żagli ze względu na najmłodszych, ale warto pamiętać, że żeglowanie z dzieckiem wygląda inaczej niż w gronie samych dorosłych. Ten tekst to zbiór krótkich relacji z rodzinnych rejsów oraz praktycznych wskazówek dla rodziców, opartych na kilku sezonach pływania z naszym dzieckiem. Do współtworzenia materiału zaprosiłam również mojego syna. Leo ma 10 lat i sporo żeglarskich doświadczeń – zgodził się opowiedzieć Wam, jak z jego punktu widzenia wyglądają wakacje na jachcie.

10letni Leo na jachcie czyta OdysejęW tym artykule przeczytasz:

Magda-Koczewska-Agata-Zmudzinska.jpg

Aby żeglować, nie trzeba posiadać jachtu - wystarczy go wyczarterować

Chętnie w tym pomożemy, rekomendujemy do czarteru wyłącznie jachty, które są w rękach sprawdzonych i godnych zaufania operatorów
Magda Koczewska
Agata Żmudzińska

Dlaczego warto zabierać dziecko na żagle?

Leo na plaży z lornetką - wyspa Antipaxi (Morze Jońskie)

Leo na plaży z lornetką – wyspa Antipaxi (Morze Jońskie)

Sama żegluję od dziecka i rejs jachtem od zawsze był dla mnie najlepszą formą wakacji. Tą pasją zaraziłam męża i przez lata regularnie pływaliśmy razem w Chorwacji i po śródlądziu. Kiedy na świecie pojawił się nasz syn, nie chcieliśmy z tego rezygnować.

Okazało się, że naszemu małemu dziecku nie robi wielkiej różnicy, czy spędza wakacje pod żaglami, czy w hotelu. Roczniak traktuje jacht jak wielki, ruchomy plac zabaw – wszystko jest ciekawe, wymaga obejrzenia, dotknięcia i sprawdzenia jak działa. Kilkulatek zaczyna rozumieć, że na pokładzie obowiązują konkretne zasady i potrafi się dostosować. Starsze dziecko realnie uczestniczy w życiu załogi i docenia już zalety takiej formy spędzania czasu. Interesuje się otoczeniem, pomaga w kambuzie, steruje, obserwuje manewry i chce wiedzieć, dlaczego coś robimy właśnie tak.

Rejs po morzu daje naszemu dziecku bliski kontakt z naturą, którego nie da się porównać z wakacjami „na lądzie”. Pogoda nie jest tłem, tylko realnym elementem dnia. Wiatr, fale, słońce i zmiany warunków przestają być abstrakcją, a zaczynają mieć znaczenie. Ryby pływają razem z nim, a skały kształtują dno zatoki, w której się kąpie. To uczy uważności i szacunku do otoczenia zupełnie mimochodem, bez tłumaczenia i wykładów. Żeglarstwo rozwija w nim ciekawość, samodzielność, odpowiedzialność, współpracę i daje mu – tak jak nam – ogromną satysfakcję. Jednak wakacje na jachcie nie są dla nas projektem edukacyjnym czy wychowawczym. To nadal po prostu wakacje – sposób, by odpocząć i spędzić wyjątkowy czas w gronie rodziny, z daleka od lądowych zmartwień i obowiązków.

Perspektywa dziecka - wywiad z żeglującym 10-latkiem

Leo ma za sobą wspomniane wcześniej rejsy morskie w Grecji, kilka rejsów śródlądowych na Mazurach i Kaszubach oraz obóz żeglarski bez rodziców. Pomógł mi opracować ten artykuł i zgodził się opublikować tutaj naszą rozmowę o żeglarskich wakacjach z jego perspektywy:

10-latek za sterem jachtu podczas rejsu na Zatoce Sarońskiej

Leo za sterem Luna Rossa – rejs po Zatoce Sarońskiej w 2025 r.

Agata (mama): Czy lubisz pływać z nami (rodzicami) na jachcie?

Odpowiedź Leo: Tak!

A: Co najbardziej lubisz w naszych rejsach?

Leo: Rejsowanie 😀 Lubię wodę i to, że razem spędzamy czas. Jemy też lepsze jedzenie niż w domu, bardziej fancy.

A: Jakie są Twoje ulubione zadania na jachcie?

Leo: Kambuz! Stanie za sterem, wchodzenie do wody.

A: Jakich rzeczy na jachcie nie lubisz albo Cię nudzą?

Leo: Nie lubię klarować lin, są za długie i za ciężkie. I sprzątania.

A: Co zabierasz ze sobą na rejs, żeby się nie nudzić?

Leo: Komiks, książka – super są te związane z krajem, w którym pływamy, w Grecji czytałem przygody Odyseusza. Lubię też LEGO, małą motorówkę zdalnie sterowaną, coś do rysowania.

A: Co robisz na jachcie, kiedy płyniemy przez kilka godzin?

Leo: Czytam, śpię, korzystam z rzeczy, które zabrałem. Steruję, rozmawiam, patrzę dookoła jachtu.

A: Jakie zasady są według Ciebie najważniejsze na pokładzie jachtu?

Leo: Mieć żagle! Zakładać kamizelkę i nie tonąć, a jeśli tonąć, to z klasą. Nie wrzucać do wody portfela i innych ważnych rzeczy. Jedna ręka dla mnie – druga dla jachtu. Słuchać kapitana.

A: Czy jest coś, co podczas rejsu trochę Cię stresuje lub czego się boisz?

Leo: Trochę boję się grzybka (wywrotki), ale mówiłaś, że jachty na morzu się nie wywracają. I choroby morskiej. I kiedy są manewry – chciałbym pomóc, ale dorośli robią się wtedy nerwowi.

A: Wolisz, gdy oprócz Ciebie na jachcie są też inne dzieci, czy tylko dorośli?

Leo: Lubię być jedynym dzieckiem na jachcie, ale z innymi można robić więcej fajnych rzeczy i dorośli nie są do tego potrzebni.

A: Co Twoim zdaniem pomaga, kiedy na jachcie robi się nudno, nerwowo albo wszyscy są zmęczeni?

Leo: Gry! Na przykład Państwa-Miasta albo Sherlock. Przekąski i drzemka też pomagają.

Kąpiel w morzu w ulubionym miejscu Leo z ostatniego rejsu - Wyspa Agistri na Zatoce Sarońskiej

Kąpiel w morzu w ulubionym miejscu Leo z ostatniego rejsu – Wyspa Agistri

A: Jakie miejsce odwiedzone jachtem najbardziej Ci się podobało?

Leo: Bezludna wyspa z lasem na Kaszubach i zatoka z turkusową wodą w Grecji, w której kąpaliśmy się o zachodzie słońca.

A: Gdzie chciałbyś jeszcze popłynąć?

Leo: Do Japonii. I Polinezji – tam gdzie dzieje się akcja bajki Vaiana.

A: Co dorośli robią na jachcie dobrze, a z czym czasem przesadzają?

Leo: Dobrze żeglują, manewrują i gotują. Opowiadają ciekawe rzeczy.
Czasem za dużo krzyczą i mnie przeganiają, są nadopiekuńczy. Niektórzy traktują mnie jak powietrze.

A: Co powiedziałbyś innemu dziecku, które ma przed sobą pierwszy rejs?

Leo: Nie wskakuj do wody w trakcie żeglugi! Śpij, kiedy tylko możesz spać. I naciągnij rodziców na tyle lodów, ile się da 😀 

  

Zadzwoń, porozmawiajmy
o żeglowaniu z dziećmi!

Agata Żmudzińska
+48 519 525 027
Magda Koczewska
+48 502 386 503

 

Żeglowanie z dzieckiem - relacje z naszych rejsów

Roczniak na jachcie w Grecji – pieluchy pod żaglami

czarter w Grecji z dziecmi

Roczny Leo z tatą na pokładzie jachtu w Grecji

Dla nas to pierwsze żeglarskie szlify w roli rodzica i najbardziej wymagający etap. Leo nie był jeszcze pełnoprawnym uczestnikiem rejsu, ale to on nadawał mu tempo. Plan dnia, długość przelotów i miejsca postoju podporządkowane były porom aktywności, drzemek i karmienia naszego malucha. Cieszyły go kąpiele w ciepłym morzu i krótkie wycieczki, choć oczywiście żadnej już dzisiaj nie pamięta. Szczerze mówiąc ja też niewiele pamiętam z turystycznych aspektów tego rejsu – to była raczej nauka funkcjonowania na jachcie z małym dzieckiem i sprawdzenie, czy da się to ogarnąć. Da!

Jacht był dla Leo bezpieczną, zamkniętą przestrzenią – placem zabaw i kołyską. Schodki, bakisty, knagi i luki przyciągały uwagę skuteczniej niż jakakolwiek zabawka. Czas między drzemkami spędzał w ruchu, sprawdzając, co da się otworzyć, dotknąć i przesunąć. Dla nas oznaczało to stałą czujność i ciągłe myślenie o bezpieczeństwie. Leo nie uczestniczył świadomie w żeglowaniu, ale intensywnie doświadczał samego bycia na morzu. Kołysanie, dźwięk wody, zmieniające się światło, widoki i nowe smaki (oliwki, feta i melony to hity tej wyprawy) były świetną stymulacją.

Przygotowania do rejsu były bardzo konkretne i mocno „niemowlęce”: przekąski, pieluchy, kosmetyki, zapasowe ubrania na różne warunki i inne rzeczy, które na lądzie mieszczą się w jednej torbie, a na jachcie szybko zajmują pół kabiny.

Dziecko, które trzeba mieć stale na oku, oznacza całkowite wykluczenie przynajmniej jednego dorosłego z prac na pokładzie i w kambuzie. W roli opiekuna Leo działaliśmy rotacyjnie – ja, jego tata i babcia Magda (zabierz babcię na rejs z dziećmi!). Dzięki temu każde z nas spędziło dużo czasu z Leo, ale też wszyscy mogliśmy odpocząć i pożeglować.

Przeczytaj szczegółową i pisaną „na świeżo” relację z rejsu z roczniakiem po Zatoce Sarońskiej w 2016 roku >>

Wskazówka LEO Yachting: Zrezygnuj z wózka dziecięcego – na jachcie może być problem, żeby go schować, a na lądzie niewiele będzie okazji by go użyć. Greckie uliczki nie są przystosowane do jeżdżenia wózkiem (wąsko, wysokie krawężniki, dziury…). Zdecydowanie lepiej sprawdzają się miękkie nosidła i chusty.

Z przedszkolakiem na Morze Jońskie

Każda woda jest dość dobra, by się w niej taplać - Leo na plaży Bella Vraka (Wyspy Jońskie)

Każda woda jest dość dobra, by się w niej taplać – Leo na plaży Bella Vraka (Wyspy Jońskie)

W kolejny rejs Leo był zdecydowanie bardziej zaangażowany. Sześciolatek potrafi powiedzieć, czego chce i czego nie chce – kąpiel, spacer, lody, zabawa na jachcie – a ta umiejętność diametralnie zmienia dynamikę dnia. Dziecko przestaje być wyłącznie „parametrem logistycznym”, a zaczyna być partnerem w planowaniu, nawet jeśli ostateczne decyzje nadal należą do dorosłych.

Zmienił się też poziom przygotowań. Zniknęły niemowlęce kosmetyki, pieluchy i zapasy ubranek na każdą ewentualność. Torby były więc lżejsze, za to pojawiły się inne zabawki: książki, gry, tablet. Ten ostatni nie był stałym elementem dnia, ale pełnił ważną funkcję – dawał Leo możliwość wycofania się, gdy potrzebował samotności.

Na jachcie był drugi chłopiec w podobnym wieku i to też wpłynęło na przebieg dnia i potrzebę naszego zaangażowania. Dzieci dużo czasu spędzały razem, głównie pod pokładem, a my nie musieliśmy być w ciągłej gotowości. Pod względem bezpieczeństwa niewiele się zmieniło, zasady jachtowe Leo znał już z rejsów na śródlądziu, a po pokładzie poruszał się swobodnie. Sześciolatek jest bardziej przewidywalny niż roczny maluch – mogliśmy płynąć spokojnie, bez ciągłego sprawdzania, gdzie jest i co robi dziecko w danej chwili.

Zainteresowanie żeglowaniem pojawiało się falami. Leo dopytywał o ster, żagle czy silnik, ale były to krótkie epizody ciekawości, a nie potrzeba realnego udziału w prowadzeniu jachtu. Nie naciskaliśmy – to jeszcze nie ten czas. Dużo chętniej angażował się w krojenie owoców, nakrywanie do stołu, wyciskanie pomarańczy. Miał poczucie sprawczości i dumy, które w tym wieku są znacznie ważniejsze niż teoria żeglowania. To ciekawy etap, trochę przejściowy – coraz więcej samodzielności i zrozumienia zasad, ale nadal duża potrzeba prostych przyjemności i odpoczynku od „poważnych” aktywności. Dlatego rejs był bardzo wakacyjny – lody w porcie, pływanie pontonem i na SUP-ie, krótsze spacery i typowe dla dzieci marudzenie przy dłuższych trasach pieszych.

Przeczytaj jak było na rejsie z dziećmi po Morzu Jońskim w 2021 roku >>

Dziesięciolatek to już aktywny członek załogi

Leo tuż po pierwszej kąpieli tego rejsu - okolice Hydry (Zatoka Sarońska)

Leo tuż po pierwszej kąpieli tego rejsu – okolice Hydry (Zatoka Sarońska)

Minionej jesieni żeglowaliśmy wspólnie w… Grecji, dla odmiany 😉 Ale to był zupełnie inny rejs – Leo przestał być pasażerem, a stał się pełnoprawnym i aktywnym członkiem załogi. Wcześniej tygodniami dopytywał o jacht, trasę i ludzi, z którymi płyniemy. Już na pokładzie funkcjonował bardzo świadomie: sam zakładał buty, kamizelkę i ogłaszał gotowość do pracy. Gdy robił sobie kanapkę albo otwierał paczkę żelków, najpierw pytał resztę załogi, czy ktoś też ma ochotę. Wiedział, kiedy sytuacja wymaga od nas wszystkich skupienia, a kiedy można pozwolić sobie na luz. Zasady życia na jachcie ma we krwi, wolał trzy razy zapytać, czy może pójść na pokład dziobowy, niż wygłupiać się i szaleć.

Choć jeszcze nie brał pełnego udziału w manewrach czy cumowaniu, bardzo chciał być potrzebny. Pomagał klarować pokład, zajmował się odbijaczami, wydawał przekąski i napoje, ruszał do sklepu po zakupy. Sam inicjował aktywności poza jachtem – wycieczkę po Aeginie, karmienie i liczenie kotów na Hydrze, wspólne granie z całą załogą w Państwa-Miasta. W trakcie rejsu przeczytał spory komiks i książkę, a mimo braku innych dzieci prawie nie sięgał po tablet.

Chętnie spędzał czas z dorosłymi w kokpicie, uczestniczył w rozmowach i był naturalną częścią załogi. Jednocześnie było widać, że brak dziecięcego towarzystwa i równowagi w składzie załogi trochę mu doskwierał – nie na tyle, by psuć rejs, ale czasem dopadały go chwile smutku.

Zakończyliśmy żeglowanie z dzieckiem w roli balastu – jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, ale trochę zaskoczona, że to „już”! Zaczęliśmy pływanie z młodym człowiekiem – partnerem, który jest serdeczny i ciekawski, bardziej cierpliwy od swoich młodszych wersji, rozumie zasady i z własnej woli ich przestrzega, bierze odpowiedzialność za siebie i innych… Ale nadal jest dzieckiem i o tym musimy pamiętać – potrzebuje relacji z rówieśnikami, jakościowego czasu z nami i bodźców typowych dla swojego wieku.

Przeczytaj przydatną dla początkujących czarterujących relację z naszego rejsu w Grecji >>

Jak zaplanować rejs z dzieckiem - praktyczne wskazówki dla rodziców

małe dziecko na jachcie w Grecji

Roczny Leo na pokładzie jachtu Star Cat podczas pierwszego rejsu w Grecji

Poniżej kilka moich podpowiedzi dla rodziców, którzy planują pierwszy (i kolejny) rejs z dzieckiem w wieku przedszkolnym i szkolnym. Oczywiście dużo zależy od temperamentu, doświadczeń podróżniczych latorośli i jej wieku, ale większość wskazówek jest uniwersalna.

Młodzież jest bardziej niezależna, jednak wciąż potrzebuje uwagi i troski. Większość dzieci lubi być wysłuchana i mieć wpływ na to, co się wydarzy – zaangażuj je w planowanie rejsu i później, w życie na pokładzie, a będą niecierpliwie czekać na Wasze kolejne, żeglarskie wakacje.

Przygotowanie dziecka do podróży i zmiany otoczenia

  • Jeśli dziecko ma już doświadczenie w podróżach (samolot, samochód), będzie spokojniejsze. Jeśli to pierwszy wyjazd – omówcie krok po kroku cały plan: lotnisko, kontrola (to dla wielu dzieci bardzo stresujący moment!), lot, transport do mariny, wejście na jacht i żeglowanie.
  • Ustalcie podstawowe zasady na czas całych wakacji: nie oddalamy się, nie chowamy się, słuchamy dorosłych.
  • Pokaż dziecku zdjęcia jachtu i rzut wnętrza. Wskaż gdzie będzie spało – czy w kabinie z Wami, czy w osobnej (np. z innymi dziećmi). Narysujcie kredą na chodniku, jak duży będzie jacht.
  • Wyjaśnij, że nie da się wysiąść z samolotu i zejść z jachtu w dowolnym momencie. Pozwól dziecku wymyślić, co może robić, by się nie nudzić.
  • Opowiedz o kraju, w którym będziecie – rejs to przede wszystkim podróż i możliwość poznania innej kultury. Pokaż flagę tego kraju, wspomnij jakim językiem się tam mówi. Może dziecko będzie chciało nauczyć się mówić w tym języku „dzień dobry” albo „dziękuję”?
  • Pokaż mapę i zdjęcia miejsc, które odwiedzicie. Opowiedz o ciekawostkach, legendach lub bajkach z nimi związanych. Zapytaj, czy chce odwiedzić jakieś konkretne miejsce – warto tam zaplanować postój i spacer.

Wskazówka LEO Yachting: Starszym dzieciom można wyjaśnić podstawy żeglowania: że jacht płynie głównie pod żaglami, a wiatr wpływa na prędkość. Jeszcze przed wyjazdem na rejs mogą ćwiczyć sprawdzanie kierunku wiatru!

Planowanie rejsu z dziećmi

  • Pierwszy rejs nie powinien być „wyprawą życia”. Lepiej krócej i z niedosytem, niż ambitnie i z kryzysem trzeciego dnia. Tydzień to optymalny czas na rejs.
  • Wybierz spokojny i przewidywalny akwen: Zatoka Sarońska, Wyspy Jońskie, Chorwacja. Odradzam rejony, na których mocno wieje, np. Cyklady czy Cieśnina Bonifacio.
  • Zaplanuj krótkie odcinki żeglugi, po 15-20 mil dziennie i częste postoje na kotwicy lub w portach – zwłaszcza w pierwszych dniach, gdy dzieci dopiero oswajają się z tą formą podróży.
  • Wybierz jacht – my pływaliśmy na jednokadłubowych, ale jeśli dzieci jest kilkoro, warto rozważyć katamaran, który daje dużo więcej przestrzeni do zabawy. Niektóre mają „trampoliny” czyli siatki na dziobie między pływakami – dzieci je uwielbiają! Jeśli planujecie kąpiele w morzu, zwróć uwagę czy jacht ma platformę kąpielową lub inne, wygodne zejście do wody.
  • Na rejs z mniejszymi dziećmi warto zamówić dodatkową siatkę na relingi, która zabezpiecza przed spadnięciem z pokładu do wody.

Wskazówka od LEO Yachting: Sprawdź w ofercie czarteru, na ile osób zarejestrowany jest wybrany jacht. Pamiętaj, że nawet male dzieci są liczone jak dorośli, a maksymalnej liczby „pasażerów” nie można przekroczyć! 

Siatka na relingi to dobre zabezpieczenie dla małych dzieci na jachcie

Siatka na relingi to dobre zabezpieczenie dla małych dzieci na jachcie

Wejście dziecka na jacht

  • Przećwiczcie kilka razy wejście po trapie na jacht. Mniejsze dzieci i tak będą wymagały później asysty, ale starsze docenią poczucie niezależności.
  • Omówcie zasady bezpieczeństwa (kamizelka na pokładzie i brak kamizelki pod pokładem, jedna ręka dla jachtu, słuchanie poleceń kapitana, cisza w trakcie manewrów). Podkreśl, że większość zasad obowiązuje całą załogę, dzieci poczują się wtedy częścią zespołu.
  • Spędźcie chwilę w kabinie dziecka – pokaż, jak włącza się światło, otwiera okno, gdzie są schowki, jak działa toaleta itp. To będzie jego dom przez kolejne dni, pomóż mu poczuć się swobodnie.
  • Wyjaśnij, że pozostałe kabiny są jak pokoje hotelowe innych gości – nie wchodzi się tam bez zaproszenia. Podobnie z innymi jachtami na kei.

Dzieci na jachcie a jedzenie 

  • Zabierz zapas ulubionych przekąsek odpornych na podróż – chrupki, ciasteczka, wafle ryżowe, żelki. Przydadzą się zarówno na jachcie, jak i w samolocie czy samochodzie.
  • Trzy posiłki dziennie to za mało – dzieci głodnieją szybciej, szczególnie po aktywnościach w wodzie. Planuj małe, szybkie przekąski między posiłkami: owoce, sałatki, wafelki ryżowe, coś słodkiego na szybką energię, albo makaron z wczorajszej kolacji.
  • Zaangażuj dziecko w zakupy, niekoniecznie te główne na cały rejs, ale pozwól mu wybrać owoce i warzywa na targu. Starszaki można wysłać z misją dokupienia kilku produktów w odwiedzanym miasteczku, przy okazji nawiążą kontakt z miejscowymi i nowym językiem.
  • Małe dzieci lubią pomagać w kambuzie, ale starsze mogą mieć pełnowymiarowy dyżur: 10-letni Leo z własnej inicjatywy zaplanował posiłki na jeden dzień, kupił brakujące produkty i wszystko przygotował, z małą tylko asystą rodziców.
  • W restauracjach i tawernach dobrze działa dzielenie się wszystkimi potrawami – dziecko może spróbować kilku różnych dań, nie jest skazane na jedno, które mu nie smakuje.

Wskazówka LEO Yachting: Nowe otoczenie, inny rytm dnia czy upał mogą wpłynąć na apetyt dziecka. Jeśli tak się stanie, warto na czas rejsu odpuścić pilnowanie idealnie zbilansowanej diety, na rzecz spokojnej atmosfery na jachcie. Dziecko i tak wróci pełne nowych wrażeń!

Zajęcia dla dzieci na podczas rejsu

kamizelki pneumatyczne - najlepsze dla dzieci

Dziecko na jachcie wcale nie musi się nudzić! Za to musi być bezpieczne – tu Leo w kamizelce pneumatycznej

Największym wrogiem dobrej zabawy jest nuda, a ta grozi dzieciom szczególnie podczas długich przelotów pod żaglami i na silniku. Kluczem jest różnorodność zajęć i planu dnia, zaangażowanie w życie jachtu i możliwość wyboru aktywności. Żeglowanie warto przeplatać z kąpielami w morzu i wycieczkami na lądzie, w krótkich (maks. 2-3 h) odstępach czasu.

Pod pokładem: książki i komiksy, kolorowanki, gry karciane i planszowe, klocki, kostka Rubika i inne układanki logiczne, tablet, ale też uzupełnianie dziennika pokładowego i sprawdzanie na mapie którędy i dokąd płyniemy. Warto dać dzieciom czas na drzemkę i samotność w kabinie – tak jak my, mogą czuć się przeładowane obecnością wielu osób przez cały czas.

Wskazówka LEO Yachting: Nasz sprawdzony zestaw gier na rejsy – łatwy do spakowania, odporny na przechyły i bez wielu elementów, które można zgubić: Wirus i Bankrut (gry karciane), Sherlock, Statki, Państwa – Miasta (dzieci wymyślają kategorie!), Kalambury.

Na pokładzie: w trakcie żeglugi dzieci wcale nie muszą siedzieć w środku jachtu, na zewnątrz również czeka na nie wiele atrakcji, szczególnie gdy zamienimy to w specjalną misję lub ważne zadanie, np: obserwacja brzegu – kolory skał, co rośnie w danym miejscu, jakie widać zwierzęta, wypatrywanie latarnii morskich i portów; obserwacja statków – w jakim kierunku płyną, który szybciej, co mogą przewozić, jaką niosą flagę; obserwacja nieba – kolorów o różnych porach dnia, budowy i kształtów chmur, liczenie samolotów; wypatrywanie ryb i delfinów w morzu; analiza ułożenia żagli względem wiatru i trasy kilwateru…
Warto zaangażować dziecko także w klar lin po manewrach i naukę węzłów, ale nie zrażaj się, jeśli szybko się zniechęci. No i koniecznie pozwól mu stanąć za sterem!

Wskazówka LEO Yachting: Lornetka to jeden z uwielbianych przez dzieci jachtowych gadżetów. Pokaż jak działa i pozwól dziecku obserwować otoczenie – wymyślajcie razem, czego może szukać na wodzie lub na lądzie.

W wodzie: dzieci mogą nurkować, ścigać się wokół jachtu i skakać z pokładu. Ponton może służyć do organizacji wycieczek po zatoce i jaskiniach, co będzie szczególnie ciekawe, jeśli pozwolimy dzieciom wiosłować. Jeśli macie ze sobą SUP, to poza klasycznym pływaniem, można ćwiczyć na desce różne figury „akrobatyczne” i po prostu skakać z niej do wody. No i łowienie ryb – z pokładu, pontonu albo z kei – wystarczy kawałek żyłki i haczyk, nie trzeba zabierać całej wędki.

Wskazówka LEO Yachting: Niektóre dzieci nie lubią kąpieli w morzu, bo nie widzą jego dna. Wybierz dla nich płytszą zatokę i pozwól sprawdzić na echosondzie, jaka jest głębokość. Dla bezpieczeństwa kąpieli  i spokoju ducha warto wrzucić do morza jachtowe koło ratunkowe, dobrze przywiązane długą liną do pokładu.

Na lądzie: oczywiście warto zwiedzać nadmorskie miasteczka, ale nie liczmy na to, że dziecko cierpliwie i radośnie wytrzyma kilka godzin spaceru w upale lub wysiedzi całe przedpołudnie w muzeum.  Zupełnie inaczej ma się kwestia wyprawy do opuszczonej latarnii morskiej, poszukiwania śladów znanej już sobie legendy, znalezienie wszystkich zielonych drzwi w miasteczku, albo choćby liczenie kotów czy sprawdzanie imion jachtów w porcie. Szczególnie, jeśli finał wycieczki będzie miał miejsce w lodziarni lub sklepie z pamiątkami 😉

Leo łowi ryby z jachtu w porcie Vathi (półwysep Methana)

Leo łowi ryby z jachtu w porcie Vathi (półwysep Methana)

Obecność innych dzieci i podział ról między rodziców

Maluszki na jachcie okresy aktywności przeplatają drzemkami, ale gdy nie śpią wymagają pełnej uwagi – nigdy nie wiadomo jaki nowy pomysł przyjdzie im do głowy. Większe dzieci są bardziej przewidywalne i samowystarczalne. Jeśli na jachcie jest ich co najmniej dwoje, to zazwyczaj same wymyślają wspólne zabawy, a rodzice nie muszą ciągle podpowiadać kolejnej gry czy pomysłu. Jeżeli w rejsie bierze udział tylko jedno dziecko, warto zwrócić uwagę pozostałych dorosłych, by dali mu szansę włączyć się w dyskusję czy wręcz zaproponować własny temat rozmowy. Dzieci nie lubią czuć się niewidzialne, a wakacje mają być przecież wyjątkowym, pozytywnym wspomnieniem.

Warto, aby rodzice ustalili podział ról. Jedna osoba przez kilka godzin jest „do dyspozycji dziecka” – nie musi zabawiać cały czas, ale pomaga rozwiązać zagadkę, podaje przekąskę, odpowiada na pytania i zwraca na nie uwagę. Druga osoba jest „do dyspozycji kapitana” – skupia się na prowadzeniu jachtu, nawigacji, żaglach. Warto zmieniać się w rolach co kilka godzin, dzięki czemu każdy dorosły ma szansę spędzić czas z dzieckiem, ale też poczuć wolność i radość żeglowania.

Co spakować na rejs z dzieckiem

Żeglarzowi w każdym wieku polecam spakowanie swoich rzeczy w małe pokrowce, które ułatwiają organizację w ciasnej szafie na jachcie, a wszystko w miękką torbę lub plecak, które można schować do bakisty pod koją.

Podstawowa lista rzeczy dla dziecka, które warto zabrać na rejs:

  • Kamizelka ratunkowa dopasowana do wagi i wzrostu – najwygodniejsza jest pneumatyczna (sprawdź warunki transportu nabojów samolotem)
  • Czapka z daszkiem, chustka na głowę, okulary przeciwsłoneczne,
  • Ciepła czapka, komin i rękawiczki – jeśli planujecie rejs na samym początku lub samym końcu sezonu,
  • Krem z filtrem UV, repelenty na komary,
  • Koszulki UV,
  • Koszulki z krótkim rękawem i krótkie spodenki – wygodne i przewiewne, niekoniecznie eleganckie,
  • Bluza/polar i długie spodnie – nawet w ciepłych krajach wieczory bywają chłodne,
  • Kurtka przeciwdeszczowa/przeciwiwiatrowa, mogą się przydać także wodoodporne spodnie (nie tylko na deszcz),
  • Wygodne buty lub sandały z jasną podeszwą do chodzenia po pokładzie, inne buty do chodzenia na lądzie,
  • Buty „do wody” – małe stopy nie lubią kamienistego dna, a takie jest zazwyczaj w Grecji i Chorwacji,
  • Płetwy, okularki, dmuchane zabawki (dla maluszków polecam dmuchane koło „z majtkami”!), pistolety na wodę,
  • Ulubiona przytulanka, kocyk – przyda się w samolocie i wieczorem, w kokpicie,
  • Gry, książki, sprzęt do rysowania i zabawki czy elektronika (+power bank) które umilą czas i zapobiegną nudzie,
  • Leki, jeśli dziecko je przyjmuje + podstawowa apteczka.

Ta lista nie różni się bardzo od typowego zestawu na wakacje w hotelu – weź jedynie pod uwagę zmienne warunki pogodowe i nieco bardziej utrudniony dostęp do cywilizacji.

Żeglowanie z dziećmi - podsumowanie

mama i syn w Marinie Alimos, po zakończeniu rejsu w Grecji

To my – mama i syn w Marinie Alimos, po zakończeniu rejsu w Grecji

Żeglowanie z dziećmi nie wymaga idealnego planu ani perfekcyjnej załogi. Trzeba jednak zaakceptować, że tempo będzie inne, a część ambitnych pomysłów wyląduje w koszu. Warto przygotować się na różne sytuacje – nudę, zmęczenie czy zmiany pogody.

Dzieci nie muszą mieć zapewnionych wydumanych atrakcji – potrzebują uwagi, poczucia bezpieczeństwa i dorosłych, którzy nie wywierają presji. Podczas rejsu z dziećmi najlepiej działa prostota i różnorodność: krótkie odcinki pływania, jasne zasady, proste posiłki. Dobrze, żeby rodzice podzielili się rolami i dziecko wiedziało, na kogo może w danej chwili liczyć, a kto zajmuje się prowadzeniem jachtu.

Włącz dziecko w przygotowania do rejsu i w życie na jachcie, ale bez dużych oczekiwań. Wiązanie odbijaczy, wspólne klarowanie pokładu czy nauka węzłów to dodatki, nie obowiązki. Jeśli po pięciu minutach minie mu zainteresowanie – nie przejmuj się, spróbuj później. Takie wakacje nie mają na celu wychowania od razu małego żeglarza. Spraw, by dziecko czuło się na jachcie swobodnie i bezpiecznie i miało Twoją uwagę – to wystarczy, żebyście wspólnie czerpali przyjemność z żeglowania.

  

Nadal masz pytania, wątpliwości?
Zadzwoń, porozmawiajmy o żeglowaniu z dziećmi!

Agata Żmudzińska +48 519 525 027
Magda Koczewska +48 502 386 503